wstążka

wstążka

Trwająca 3 miesiące przygoda, zachęta do czytania i unikalne wspomnienia na całe życie!


Pamiętacie ten magiczny moment, gdy znajdowaliście w skrzynce zaadresowany do Was list? Prawdziwy list: w ładnej kopercie, ze znaczkiem, pachnący papierem i niosący ze sobą jakąś historię? Obecnie takie momenty są coraz rzadsze, o ile w ogóle jeszcze się zdarzają. A nasze dzieci zapewne nigdy nie poznają tego uczucia: oczekiwania na listonosza, aury tajemnicy przed otworzeniem koperty. W czasach, gdy wszystko dostajemy natychmiast, zwykły list może wydawać się anachronizmem, ale jakże uroczy to anachronizm!


Zapraszam Cię do uczestnictwa w projekcie, który pokaże Twemu dziecku magię listów i pozwoli mu przeżyć prawdziwą przygodę! Każda osoba zapisana do programu przed 13 tygodni otrzymywać będzie list z kolejnym rozdziałem powieści pod tytułem Kandela, Czarny Lew i planeta Kumpligświst. List będzie wydrukowany na ładnym papierze, zapakowany w ozdobną kopertę, zapieczętowany stemplem oraz będzie zawierał dołączony gadżet.



Fragment powieści

O czym jest ta powieść?
 
Główną bohaterką powieści jest Kandela, dziewczynka w wieku około 10 lat, która pewnego dnia spotyka Czarnego Lwa. Czarny Lew zabiera ją na planetę Kumpligświst, na której ma ona do wypełnienia misję – ma sprawić, by władca planety, Król Gucio, dorósł i zaczął być odpowiedzialnym władcą. Zanim Kandela wypełni zadanie, spotka kilka bardzo oryginalnych postaci, przekona się między innymi czym jest odwaga, odpowiedzialność, co jest najsilniejszą bronią. Całość utrzymana jest w baśniowej atmosferze. To klasyczna, prosta opowieść z wartką akcją, próbująca przy okazji przemycić kilka wartościowych myśli.
 
Najważniejszym tematem tej książki jest dorastanie – temat bardzo aktualny dla dzieci w tym wieku. Pokazuje, że to, że człowiek dorasta i się zmienia, to rzecz normalna i że każdy etap w życiu ma swoje plusy. Nie warto stawać się na siłę dorosłym. Póki jest się dzieckiem, trzeba z tego korzystać, ale gdy przyjdzie czas dorosnąć – nie bronić się przed tym.
 
Jeśli nadal nie jesteście przekonani, proszę - oto fragment pierwszego rozdziału:
 

Rozdział 1...
...w którym Kandela po raz pierwszy spotyka Czarnego Lwa.
Kandela wybiegła z domu i pomknęła prosto przed siebie. Brzuch miała ciężki od truskawek: zjadła ich na kolację całą michę. Wprawdzie nie powinno się biegać z pełnym żołądkiem, ale kto by się tym przejmował w taki dzień, jak dzisiaj?
Ciepły, letni wiatr plątał jej włosy i podwiewał spódniczkę. Opalone nogi śmigały, a stopy wzbijały pył przy każdym uderzeniu w ścieżkę. Kandela uwielbiała biegać po lesie. Czuła się wtedy wolna i szczęśliwa. A najbardziej lubiła moment, w którym była już tak zmęczona, że dalej biec nie mogła. Teraz właśnie tak się poczuła.
Usiadła na ziemi i oparła się o kamień. Ziemia była ciepła – w końcu był środek lata. Kamień też był ciepły. Przyjemnie grzał ją w plecy, zupełnie jak termofor, który mama czasem wkładała jej pod kołdrę w zimowe noce.
Kandela zamknęła oczy. Ach, jak cudownie było w lesie! Popołudniowe słońce mrugało do niej zza liści drzew, a skryte przed ludzkim wzrokiem ptaki śpiewały swe pieśni. Tego dnia nawet komary nie dokuczały tak, jak zwykle.
Siedziała oparta o kamień i głęboko wdychała powietrze: wdech-wydech, wdech-wydech. Nagle poczuła coś dziwnego. Jakby kamień, o który się opierała, poruszył się.
Zdziwiona spojrzała do tyłu. Zobaczyła błysk dwóch czarnych ślepi pośrodku czarnej grzywy. W mgnieniu oka skoczyła na równe nogi. To, o co się oparła, to nie był kamień, jak początkowo sądziła. To był lew! Prawdziwy, najprawdziwszy lew! Ale nie taki zwykły, jakiego widziała kiedyś w zoo. Ten lew był całkowicie czarny – od czubka błyszczącego nosa do końca wijącego się jak wąż ogona był czarny jak smoła i błyszczący jak stal. Wiedziała, że lwy zwykle są groźne, ale ten patrzył na nią tak, że wcale się nie bała.
- Witaj, Kandelo – powiedział głębokim głosem.
- Skąd wiesz, jak mam na imię?
Fakt, że lew zwrócił się do niej po imieniu, zdziwił ją nawet bardziej niż to, że w ogóle potrafił mówić.
- Ja wiem wszystko.
- Nieprawda. Nikt nie wie wszystkiego.
- Nikt oprócz mnie. Nie ma takiej rzeczy, której bym nie wiedział.
- Zaraz ci udowodnię, że to nieprawda – powiedziała Kandela i zastanowiła się przez chwilę, czym by tu zagiąć lwa. – Jeśli jest tak, jak mówisz, to powiedz mi skąd mam tę bliznę.
Wskazała na długi, srebrny ślad ciągnący się od kolana do połowy łydki.
Lew przekrzywił głowę i uśmiechnął się:
- To bardzo proste. W zeszłym roku, gdy wchodziłaś na drabinkę, poślizgnęłaś się i skaleczyłaś nogę spadając.
- Hmm.. To prawda, ale może obserwowałeś mnie z ukrycia. Teraz zadam ci pytanie, na które z pewnością nie będziesz znał odpowiedzi.
- Skąd ta pewność?
- Bo o tym, o co spytam, nie wie nikt oprócz mnie. Powiedz mi, Czarny Lwie, o czym myślę każdego wieczora, tuż przed zaśnięciem?
- To również jest bardzo proste, droga Kandelo. – Lew podszedł tak blisko, że poczuła na twarzy ciepło i wilgoć jego oddechu. – Wieczorem, gdy światło jest już zgaszone, rodzice zejdą na dół, a ty leżysz pod kołdrą i czekasz, aż nadejdzie sen, po twojej głowie zawsze buszuje jedna tylko myśl: myślisz o tym, że już na zawsze chciałabyś pozostać dzieckiem.
Kandela aż zaniemówiła ze zdziwienia.
- A niech mnie! Ty naprawdę wiesz wszystko.
 
 
...zaciekawieni, co będzie dalej? :-)

 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz